Po pierwszej turze głosowania zakończyły się pierwsze wybory prezydenckie w Republice Victoria. Zgodnie z przedwyborczymi przewidywaniami, zwycięzcą okazał się dotychczasowy p.o. premiera Republiki – Robert Śledziowski, reprezentujący centroprawicowy Blok Obywatelski. Prezydent-elekt uzyskał 89% głosów, a jego jedyny kontrkandydat, Gliven Sorve, 11%.
Wybory prezydenckie są pierwszym krokiem do legalizacji władzy w państwie, które od ponad miesiąca było tymczasowo zarządzane przez Śledziowskiego. Po kryzysie, jaki dotknął Republikę Victoria na początku nowego roku, nikt nie mógł spodziewać się stuprocentowej frekwencji, jaką odnotowano przy głosowaniu. Z uwagi na rezygnację lewicującej Partii Pracy ze startu w wyborach, zarejestrowani obywatele Victorii mieli do wyboru dwóch reprezentantów Bloku Obywatelskiego. Sympatycy wszystkich opcji politycznych zaufali Śledziowskiemu, który po zawieszeniu aktywności przez Marka Kowalskiego został nieoficjalną głową państwa i zarządzał życiem Victorii przez ostatnie kilkadziesiąt dni.
Nie ulega wątpliwości, że przed nowym prezydentem stoi szereg zadań, mających uregulować życie w rozwijającym się państwie. W najbliższych tygodniach można spodziewać się uformowania nowego, ponadpartyjnego rządu fachowców, który zajmie się uchwaleniem nowej konstytucji i podstawowego prawa. Bardziej mgliście zapowiada się przyszłość gospodarki w Republice – podczas kampanii wyborczej Śledziowski nie zaproponował żadnego rozwiązania dotyczącego rozwoju ekonomii w państwie. Prezydent-elekt chciałby także jak najszybciej przeprowadzić wybory do parlamentu, który pomoże mu w reformach.